Tak mnie stworzono, że do obu płci jest mi równie blisko. Ale czy to od razu źle? coś złego? Od dawien dawna biję się z myślami, ej czy to aby na pewno nie jest złe, przecież większość tego nie akceptuje. I po tym przychodzi zwątpienie – cholera może faktycznie nie jestem homo tylko tak mi się wydaje, zauroczyłem się tym jednym, przecież nie próbowałem z żadną dziewczyną stworzyć czegoś co można było by nazwać związkiem, a może i czymś więcej. eh.. stop! myślę sobie pozwolę na to by życie samo się “prowadziło” gdzieś w końcu dojdę – ale to nie dla mnie, na dłuższą metę tak nie potrafię.. Czuję jak gdybym stał nad przepaścią – wrócę nic się nie zmieni, skoczę nastąpi drastyczna zmiana.
Potrzebuję celu, zadania które będę mógł realizować by osiągnąć zamierzony cel.
To wszystko tak ładnie brzmi – rzeczywistość jest inna.. odwaga, cele i chęć tego realizacji gdzieś znów została stłamszona. Dlaczego serce często ma większą władzę niżeli rozum?