Archiwa tagu: człowiek

telefon nie do głowy

telefon nie do głowy krótka historią z puentą!

Od początków zamieszkania na stancji zacząłem bywać senny i to potwornie senny, brakowało sił na poranne wstawanie, wyjście z domu, nie mówiąc już o uczelni, czy to też pracy, gdzie ciągle spałem, mój mózg nie pracował, dla mnie liczyło się to kiedy pójdę spać. Wyszedłem rano z domu jako tako dochodziłem do przystanku tam podczas oczekiwań na mpk-a budziłem się, rozmowy ze znajomymi, śmiechy, chichy itp. I tak cały czas. Wsiadam do autobusu, zwykle miejsce siedzące i od razu odlatuje, ziewanie, oczy się zamykają, powieki same ciągną ku dołowi… totalna beznadzieja, zero ratunku. Jakiś taki padnięty dojeżdżałem na zajęcia i tak to samo “łepetyna” leciała w dół, czasem już nie mogłem tego kontrolować. I tak minęły już dwa miesiące. Najlepsze jest to, że jak wracałem do domu to senność odchodziła.. czasem kładłem się na 20-30 minut, ale drugiego dnia to już w tej samej porze musiałem bo to samo wychodziło z siebie.

Ostatnio w rozmowie ze znajomymi, wspomniałem o tym problemie. Koleżanka zapytała o mój sen. Normalnie śpię – odpowiedziałem Po chwili dodałem – jak suseł :D z uśmiechem na twarzy. Ale z jej roześmianych ust usłyszałem: No tak, ale masz telefon przy sobie? No jasne odrzekłem.  Wtem ona wyjaśniła mi przypadek, o którym słyszała od swojego chłopaka, który właściwie też jej zabrania trzymania telefonu przy sobie. Mianowicie bliski kontakt telefonu powodował u mnie zmęczenie, zmęczenie mózgu, nie wiem czy coś takiego istnieje jako pojęcie medyczne, czy coś ale efekt był taki, że mój telefon powodował to, że czułem się totalnie padnięty… Nie pomagały witaminy itp. Gdy pierwszej nocy telefon wylądował z dala ode mnie, rano poczułem się jak cudownie, całkiem wyspany, całkiem wypoczęty, nie czułem zmęczenia takiego jak dzień wcześniej, co prawda oczy mi się jeszcze “kleiły”, na zajęciach też byłem trochę przyćmiony, ale z dnia na dzień widać, a właściwie było czuć poprawę!!To świetne uczucie czuć się dobrze, wyspanym, nie zmęczonym. Od razu inaczej patrzy się na świat, na ludzi. Po prostu żyje się!!

Także odradzam wam trzymania telefonu w bliskim kontakcie z głową, telefon nie do głowy:D Historia jak każda inna, ale może być przestrogą dla innych. Także uważajmy na nowinki techniki, które mogą powodować szkody!

 


Miasto “szukaj…

Miasto “szukaj aż do usranej śmierci” – takie o to hasło powinno nosić miasto w którym obecnie mieszkam, żyję. Gdzie nie spojrzysz, z kim nie nawiążesz znajomości, to zaraz coś się kończy, coś przerywa.

Wymagania są, ja pierdole, nie do opisania, ale to żeby jeszcze ci wszyscy byli tacy idealni. Dnem zajeżdża z każdej strony. Nie żebym był królewiczem na białym koniu, ale też nie jestem pasztetem spod śmietnika cuchnącym starym zgniłym ziemniakiem. Wiem co to higena, jak się ubrać by wyglądać jak człowiek.

Jedni mówią, że ładny, ciacho itp. itd. ale jak już poznam kogoś, kto nie musi być jednorożcem to okazuje się, że jednak, owy “…rożec” szukał jednorazowej przygody, jeśli mu nie dasz, bądź nie wiem, kurwa, co to nic z znajomości na dłużej. W odniesieniu napisałem to do ostatniego mojego spotkania z chłopakiem, do ideału mu trochę brakowało, męski żadna ciota, z humorem, zabawny i przede wszystkim wydawał się szczery, prawdziwy. Ale to wszystko to zamało by coś z tego wyszło, po 3,5 godzinach rozmów, o wszystkim o sobie, o ludziach, milczeniu, obczajaniu się nawzajem…, nawet wspólnemu zwaleniu, kontakt się urwał.. dwie wiadomości wysłane, na żadną zero odezwu, no i ja się kurwa pytam, po co to wszystko? Odpowiedź jedna mi się nasuwająca, no i kurwa po nic.


Marzec

Marzec, co by nie było to w marcu pogoda jak w garcu, a tym samym przenosi się to na uczucia, zachowania i ogólny nastrój, czyż nie?

Na początku napiszę ciekawostkę, którą warto znać: Otóż jak ostatnimi czasy się dowiedziałem LUDZKI mózg nie przyjmuje partykuły “NIE”, co powodóje, że bardzo często robimy coś wbrew temu, że mieliśmy tego zaniechać (specjalnie opuściłem “nie” …, że mieliśmy tego “NIE” zrobić) Dlatego też, sztuką jest wysławianie się w sposób, by opuszczać partykułę “nie”. Wiadomo czasem jest to bardzo trudne. Przytoczę często spotykany przypadek z dzieciństw nas wielu: Mama mówi synku idź do sklepu kup: chleb, śmietane, masło i 3 bułki, tylko nie zapomnij kupić śmietany, bo nie będzie zupy. Synek idzie do sklepu i kupuje: chleb, masło i 3 bułki o śmietanie zapomina w końcu jego mózg dostał taki rozkaz.
Swoją drogą jest to bardzo ciekawe stwierdzenie. W ilu procentach prawdziwe ciężko stwierdzić, ale wiadomo, że coś w nim jest.

Teraz wracam do sedna:
Od xxx czasu dzieje się monotonnie, nic się nie zmienia, wszystko stoi w miejscu. A właściwie to chyba pasuje mi to, że nic się nie rozjaśniło, bo gdyby już to przecież z czegoś trzebaby było zrezygnować – a ja chyba nie chcę z niczego rezygnować.

Ostatnio zauważam, że jednak mam bardzo trudny charakter! – Tak to prawda.
- Porządek musi być! = jak mnie denerwuje gdy ktoś bałagani, utrzymuje syf, no może teraz przesadzam z tym syfem, ale nie lubię gdy coś brudnego stoi, i czeka w nieskończoność…
- Chamstwo – to akurat jest prawdą, jestem chamski. Ale przecież wiecznie nie mogę być milusieńki. Lena mówi, że czasem specjalnie tak mówię, robię, ale niekiedy jej intonacja brzmi dla mnie poprostu jak gdyby kpiła, odzywałą się ironicznie.
- Niby potrafię pracować w zespole, grupie, ale gdy na jakimś projekcie, przedsięwzięciu mi ostro zależy, to musi być na moim, w przeciwnym wypadku ciężko mi dojść do porozumienia.

Odkąd mieszkam tu na stacji, nie widziałem się z Krzyśkiem (hehe teraz dylemat dla Ciebie o którym Krzyśku wspominam:D – mam na myśli Krzyśka z czasów Liceum). Już się dwa razy ustawialiśmy, ale zawsze coś i nie wypaliło.

Dużo czasu spędzam nad rozwojem mojej strony, a wiec przed kompem…


wierszem, czy tekstem

 Zima

Aż mróz już skwierczy pod nogami
i wszędzie zimno bucha,
drzewa szaleją koronami
panuje zawierucha.

Śnieg wokół sypie i sypie
gdzie nie spojrzę tam już biało
tu i tam na stypie, …pie, …pie
nawet mi echem zabrzmiało

Moje ciało, nie?

Pan się za mną ogląda
słyszał co się rozsypało
to ukradkiem spogląda
a mnie i tak tam zawiało.

głęboko ginie

————————

Napisałem coś co jest niczym, a zarazem czymś, bo ma coś czego nie mają słowa obok.


hasła na ten rok

Rok 2011 przeżyłem w głównej mierze z hasłem:

“Solange du kämpfst, bist du der Sieger” – Augustyn z Hippony 

w tłumaczeniu na język polski:

“Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą” 

Rok 2012 chciałbym wzbogacić o nowe hasło, które na pewno widzicie na początku mojej strony:

“Kindermund tut Wahrheit kund” 

“Prawda przemawia ustami dzieci”

Dlaczego akurat to przysłowie? Dlatego, że chciałbym ten rok przeżyć w zgodzie z sobą, żyć prawdą wobec siebie, ale i wobec bliskich mi osób. Jak dzieci mają odwagę mówić prawdę w niemalże każdej sytuacji, tak ja bym chciał nauczyć się głosić prawdę, pozbyć się strachu.


Ty, Ci, Ciebie, Panu, Pani

Jeśli ktoś śledzi moje wiadomości, to mógł zauważyć, że zwykłem używać zaimków pisanych dużą literą. Skąd to, dlaczego?

Uprzejmość demot

Piszę tak, ponieważ staram się wyrazić szacunek, uznanie drugiej osoby. Czasem może wyglądać to przesadnie, no ale cóż, tak już mam.

Nawet do ludzi, których nie trawię, bądź za nimi nie przepadam, mam szacunek.

Innym razem wiadomość taka nabiera innego znaczenia, inaczej się ją czyta.


biedny…

Dziś będąc w mieście przyjrzałem się biedzie z bliska.

Siedziałem w samochodzie na parkingu, samo południ. Ruch przedświąteczny rozpoczęty. Wszędzie ktoś, wszędzie coś.

Z nudów zacząłem obserwować ludzi, ich zachowania, miny, postawy. W pewnym momencie kręcąc głową moim oczom ukazał się obraz osoby młodej, ubranej na cebulkę, chyba we wszystko co miała, zaglądającej do śmietników.
Słyszałem o tym iż ludzie wertują góry śmieci, co gorsza nawet widziałem to wcześniej. Ale tym razem widok ten zrobił na mnie większe wrażenie. Nie mam pojęcia czemu. Wydawało mi się, że był to młody chłopak. Szukał w jednym koszu, wyciągnął z niego parę puszek po piwie. Potem zaczął przeszukiwać drugi kontener. Z tego wyciągnął torbę chleba, na nieszczęście rozsypała mu się, więc zbierał pojedynczo. Gdy już wybrał chleb, myślałem, że odejdzie, pójdzie gdzieś dalej. Jednak on wciąż zaglądał, w końcu wyjął z kosza coś może jakieś winogrona, może  śliwki, nie wiem co, ale bardzo mnie zraziło to, iż ON od razu to włożył do buzi i zajadał. To było straszne. Jak bieda, adekwatniej nędza zmusza człowieka do walki o przetrwanie.

To skłoniło mnie do refleksji nad tym, ile to my ludzie mamy, ile nie potrafimy docenić, i dlaczego każdy myśli o sobie, jakby tu sobie dogodzić, polepszyć.

Człowiek będąc u władzy zapomina jakie potrzeby mają jego dzieci – ludzie – społeczeństwo. Dlaczego ktoś może żyć za tysiąc, kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy, a ktoś z boku żyć z resztek, które ten pierwszy wyrzucił? Gdzie jest ludzkość, gdzie w tym wszystkim jest akt człowieczeństwa. Przyjaźń do drugiego człowieka. Mam wrażenie, że to już dawno nie istnieje.

Jesteśmy coraz to bardziej zamknięcie na ludzkie cierpienie. Każdy z nas wychowywany jest na wilka, który słabszego ma zniszczyć, by samemu dostać się do celu, by godziwie przetrwać.

Godność? Ona chyba przestaje istnieć.

Czym jest pieniądz?  Tak to właśnie jest największe dobro człowieka. Bez niego, czasem nawet ciężko jest przeżyć kolejny dzień.

Materializm? Nie to jest tylko okrutna prawda. Bez pieniędzy nie potrafimy istnieć.

Czy byłbyś w stanie mając xxx zł odstąpić kilka złotych temu który prosi o szansę na  życie? 


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.