Archiwa tagu: miłość

Wielkanoc

Zbliżają się święta, ponoć dla chrześcijan najważniejsze święto Wielkanoc. Zmartwych Wstanie Pana Jezusa. Dla wierzących święto jest bardzo znaczące, często przygotowują się do niego w ciągu 40-sto dniowego postu, jedni mają postanowienia, inni wyrzekają się jakichkolwiek pokus, waśnie odchodzą w niepamięć, tuż przed świętami w tradycyjnej polskiej rodzinie zaczynają się porządki, przygotowania do świąt. Jak ostatnio pewien mój doktor na zajęciach powiedział: “to już chyba weszło w tradycję polską, że na Wielkanoc, każdy myje okna” – i cóż no rzeczywiście coś w tym jest, po długiej zimie, budzimy się jak cała przyroda, sprzątamy, przygotowujemy się na te święta. Tocząc wywody o świętach wspomnieliśmy o tym, iż jest to czas znaczący, czas kiedy to powinniśmy spojrzeć na tego biednego człowieka, który prosi nas na ulicy o złotówkę, na te dziecko stojące gdzieś w rogu, koło hipermarketu, a wreszcie na nas samych, na to jakimi jesteśmy ludźmi, czy potrafimy czynić dobro, a w końcu czy jesteśmy zdolni przebaczyć, bo święta Wielkanocy to święta miłości, wzajemnego wsparcia, radość gdzie zgoda i uśmiech buduje naszą przyszłość, pobudza nas do życia prawidłowego, w zgodzie z naturą i samym sobą. Często wspólne rodzinne śniadanie, rozmowa sprawiają, że życie staje się bardziej kolorowe, przyjemne i dające moc na kolejne miesiące. 

Mój krótki wywód o świętach Wielkanocy.

Wesołych Świąt Wielkanocnych! Mokrego Śmigusa-Dyngusa ;-)


cztery prawdy o chłopakach

Dziś na kumpello wpadłem na grupę “cztery prawdy o chłopakach

Najpierw go lubisz
Potem go kochasz
Następnie nienawidzisz
A na sam koniec tęsknisz 

Czyż to nie jest prawdą? Wszystko zaczyna się od tego, że kogoś lubimy, czujemy z nim wielką więź, z czasem ta wielka więź jednak przeradza się w miłość – nie odwzajemnioną, bez przyszłości, platoniczną itp. – wtedy to stajemy się oziębli i często dzieje się tak, że w sercu z miłości rodzi się nienawiść – ale chorej miłości. Gdy już czas zrobi swoje, ujdzie nam życia dochodzimy do wniosku, że źle postąpiliśmy i od długiego już czasu tkwi w nas uczucie tęsknoty, którego nie potrafiliśmy nazwać dopiero gdy czas przemówił: Ty tęsknisz. Chcemy odwrotu.


Ty!? Wiersz

Ty!?

Wśród kwiatów sterczących,
piękny chabrowy aster,
uśmiechem leczący konających,
Przerażonych siedmiu pięter.

Stop. Ty!
Zostaw…  Ty!
Odejdziesz Ty.
Dlaczego…? Ty.

Czuję lecz nie widzę,
… mnie samego!
Wody się wstydzę,
nie chcę nic mokrego.

Podlałeś Ty!
zwiędłem ja,
wygrałeś Ty,
odszedłem ja.

 

P.S. Nic dodać nic ująć. Łatwo powiedzieć – zapomnij, trudniej wykonać. Odsuwam się od Niego bo nie potrafię stanąć twarzą w twarz.


prawda

Wczoraj tak jak pisałem miałem się udać do Boga, prosić go o pomoc. Przed snem zacząłem się modlić, podejmowałem próbę dialogu z Nim. Rozmawiałem o tym co mnie boli, mówiłem otwarcie co czuję, jak się widzę w świecie. W którym punkcie się znajduję w świecie.

W pewnym momencie zasnąłem …

Miałem dziś wiele snów, przeróżnych ale czułem rano, że wszystkie odnosiły się do mojego problemu zrozumienia tego co jest faktem.

Zacząłem czytać informacje w internecie i wpadłem na słowa Pana Marcina Czumy, który piszę (to link do całego artykułu):

I nie zadręczaj się jakimiś przeszkodami. Drugi człowiek nigdy nie jest przeszkodą – zawsze jest pomocą, jest takim aniołem stawianym nam przez Boga na naszej drodze, przyjacielem i drogowskazem.

Dzięki Nim myśl, która wczoraj krążyła po mojej głowie, jako, że Szymek jest dla mnie przeszkodą, że może to że jesteśmy przyjaciółmi szkodzi mi.

Przeczytawszy te słowa, dotarło do mnie, że Bóg specjalnie postawił mi Szymka obok jako przyjaciela, by mi pomóc przejść przez trudy doczesności.

Teraz się cieszę, że On jest, że mogę się do Niego zwrócić.

Choć uczucia nie wymazałem z serca, ono wciąż tam jest.. to inna kwestia, dlatego też póki co będę starał się unikać odpowiedzi na wołania z serca, że tracę ukochaną osobę.


w poszukiwaniu

W poszukiwaniu odpowiedzi zwracam się ku Bogu.

Przypadkiem i to poważnie mówię natrafiłem na takie słowa z bloga nafshi.wordpress.com:

Obowiązek bez miłości czyni nas przykrymi.
Odpowiedzialność bez miłości- bezwzględnymi.
Sprawiedliwość bez miłości – bezdusznymi.
Prawda bez miłości – nazbyt krytycznymi.
Wychowanie bez miłości – sprzecznymi.
Mądrość bez miłości – rozdartymi.
Porządek bez miłości – małostkowymi.
Władza bez miłości – pysznymi.
Posiadanie bez miłości – skąpymi.
Wiara bez miłości – fanatycznymi. 

Zastanawiam się czy podejmując próbę uwolnienia się od miłości, uczuć do Szymka, skłonności ku mężczyznom nie spróbować zwrócić się do Boga, poszukać u NIEGO odpowiedzi, zrozumienia, wytłumaczenia, a może prosić o łaskę, pomoc w mojej sprawie.

Szymek powiedział mi, że razem to przejdziemy – było jak z bajki w tamtej chwili. Ciągle mi pomaga widzę jak bardzo pragnie bym potrafił dostrzec to co mogą dać nam mężczyznom kobiety i to co my możemy dać kobietom. Czytaj dalej


pojawiła się Ona

miłość dlaczego ona jest taka trudna?

Dziś Szymek powiedział mi, że kręci z jedną dziewczyną, pokazał mi jej zdjęcie, opowiadał trochę o Niej. Mimo, iż mnie to zabolało, nie ukrywam, to napisałem Mu “super!”, że się cieszę. Nie dawałem po sobie poznać, że jest mi smutno czy coś, ale ciągle mam to uczucie ciągle czuję coś jakby mnie w środku niszczyło. Ale próbuję sobie to uświadomić, przecież chcę ogromnie by był On szczęśliwy, nie mogę Mu powiedzieć, że jestem zazdrosny czy coś, nie chcę Go tym martwić. Postaram się to zaakceptować, pogodzić się. Ale boję się, że przez to mój kontakt z Nim strasznie się zmieni, nie będzie już długich rozmów, nie będzie tyle czasu na to by spędzić wspólnie czas, choćby się powygłupiać.

Póki co muszę się z tą wiadomością oswoić.


podsumowanie

Ten post zapewne będzie długi, ale rok który chcę podsumować jest długi w wydarzenia, przeżycia.

Początek roku nie należał do najłatwiejszych, musiałem przyznać się że zakochałem się w sowim Przyjacielu, przyznać się przed samym sobą do tego nie było aż tak trudno jak przyznać się z tym przed Szymonem, nie zapomnę tego długo, tych łez, tego bólu w sercu, uczucia, że zawiodłem naszą przyjaźń. Na szczęście Szymek nie odrzucił mnie, powiedział, że damy radę to przejść i ciągle mi pomaga, jest, wspiera, to istotny skarb. Mimo tego co usłyszał, nie okazał mi pogardy, najmniejszej przykrości. Zawsze chciałem być taki jak On, odkąd Go tylko poznałem. I nadal bym chciał choć wiem, że to nie możliwe. Brak prawdziwego ojca jest efektem tego, że z czasem On stał się dla mnie Ideałem godnym naśladowania. Czasem wygląda to źle, źle się z tym czuję, ale tak bardzo mi imponuje, że nie potrafię inaczej postąpić jak On, a już nie ma mowy o tym by Go krzywdzić. A może Go krzywdzę?

Czytaj dalej


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.