Archiwa tagu: pomoc

prawda

Wczoraj tak jak pisałem miałem się udać do Boga, prosić go o pomoc. Przed snem zacząłem się modlić, podejmowałem próbę dialogu z Nim. Rozmawiałem o tym co mnie boli, mówiłem otwarcie co czuję, jak się widzę w świecie. W którym punkcie się znajduję w świecie.

W pewnym momencie zasnąłem …

Miałem dziś wiele snów, przeróżnych ale czułem rano, że wszystkie odnosiły się do mojego problemu zrozumienia tego co jest faktem.

Zacząłem czytać informacje w internecie i wpadłem na słowa Pana Marcina Czumy, który piszę (to link do całego artykułu):

I nie zadręczaj się jakimiś przeszkodami. Drugi człowiek nigdy nie jest przeszkodą – zawsze jest pomocą, jest takim aniołem stawianym nam przez Boga na naszej drodze, przyjacielem i drogowskazem.

Dzięki Nim myśl, która wczoraj krążyła po mojej głowie, jako, że Szymek jest dla mnie przeszkodą, że może to że jesteśmy przyjaciółmi szkodzi mi.

Przeczytawszy te słowa, dotarło do mnie, że Bóg specjalnie postawił mi Szymka obok jako przyjaciela, by mi pomóc przejść przez trudy doczesności.

Teraz się cieszę, że On jest, że mogę się do Niego zwrócić.

Choć uczucia nie wymazałem z serca, ono wciąż tam jest.. to inna kwestia, dlatego też póki co będę starał się unikać odpowiedzi na wołania z serca, że tracę ukochaną osobę.


w poszukiwaniu

W poszukiwaniu odpowiedzi zwracam się ku Bogu.

Przypadkiem i to poważnie mówię natrafiłem na takie słowa z bloga nafshi.wordpress.com:

Obowiązek bez miłości czyni nas przykrymi.
Odpowiedzialność bez miłości- bezwzględnymi.
Sprawiedliwość bez miłości – bezdusznymi.
Prawda bez miłości – nazbyt krytycznymi.
Wychowanie bez miłości – sprzecznymi.
Mądrość bez miłości – rozdartymi.
Porządek bez miłości – małostkowymi.
Władza bez miłości – pysznymi.
Posiadanie bez miłości – skąpymi.
Wiara bez miłości – fanatycznymi. 

Zastanawiam się czy podejmując próbę uwolnienia się od miłości, uczuć do Szymka, skłonności ku mężczyznom nie spróbować zwrócić się do Boga, poszukać u NIEGO odpowiedzi, zrozumienia, wytłumaczenia, a może prosić o łaskę, pomoc w mojej sprawie.

Szymek powiedział mi, że razem to przejdziemy – było jak z bajki w tamtej chwili. Ciągle mi pomaga widzę jak bardzo pragnie bym potrafił dostrzec to co mogą dać nam mężczyznom kobiety i to co my możemy dać kobietom. Czytaj dalej


złośliwość losu..

Dzień jak każdy inny, gdyby nie mała wpadka:D

Wyjeżdżając dziś z płatnego parkingu, gdzie chcąc wyjechać należy włożyć do “blietomatu” bilet wystawiłem rękę i próbowałem włożyć kartkę do środka, niestety było strasznie zimno:D nie wychylając się zbytnio liczyłem na to że mi się uda. Niestety bilet wyleciał mi z dłoni i wylądował z stertą innych. Za mną kolejka chcących opuścić parking, a ja szukam swojego bileciku, i tak sprawdzam jeden, drugi, … zebrałem już wszystkie, które leżały na ziemi, i zacząłem wyciągać kolejno bileciki z koszyczka który był tuż pod podajnikiem. Niestety żaden nie pasował, bramka nie chciała się otworzyć. Minęło z 5 minut aż przyszedł do mnie Pan z obsługi i spytał co się stało. Opowiedziałem mu, wyjął bilety z koszyczka i spojrzał mówiąc eh.. otworzył “biletomat” i za pomocą awaryjnego guziczka otworzył mi bramkę.

A ja mam nauczkę na przyszłość, by bardziej się wysilić;)


biedny…

Dziś będąc w mieście przyjrzałem się biedzie z bliska.

Siedziałem w samochodzie na parkingu, samo południ. Ruch przedświąteczny rozpoczęty. Wszędzie ktoś, wszędzie coś.

Z nudów zacząłem obserwować ludzi, ich zachowania, miny, postawy. W pewnym momencie kręcąc głową moim oczom ukazał się obraz osoby młodej, ubranej na cebulkę, chyba we wszystko co miała, zaglądającej do śmietników.
Słyszałem o tym iż ludzie wertują góry śmieci, co gorsza nawet widziałem to wcześniej. Ale tym razem widok ten zrobił na mnie większe wrażenie. Nie mam pojęcia czemu. Wydawało mi się, że był to młody chłopak. Szukał w jednym koszu, wyciągnął z niego parę puszek po piwie. Potem zaczął przeszukiwać drugi kontener. Z tego wyciągnął torbę chleba, na nieszczęście rozsypała mu się, więc zbierał pojedynczo. Gdy już wybrał chleb, myślałem, że odejdzie, pójdzie gdzieś dalej. Jednak on wciąż zaglądał, w końcu wyjął z kosza coś może jakieś winogrona, może  śliwki, nie wiem co, ale bardzo mnie zraziło to, iż ON od razu to włożył do buzi i zajadał. To było straszne. Jak bieda, adekwatniej nędza zmusza człowieka do walki o przetrwanie.

To skłoniło mnie do refleksji nad tym, ile to my ludzie mamy, ile nie potrafimy docenić, i dlaczego każdy myśli o sobie, jakby tu sobie dogodzić, polepszyć.

Człowiek będąc u władzy zapomina jakie potrzeby mają jego dzieci – ludzie – społeczeństwo. Dlaczego ktoś może żyć za tysiąc, kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy, a ktoś z boku żyć z resztek, które ten pierwszy wyrzucił? Gdzie jest ludzkość, gdzie w tym wszystkim jest akt człowieczeństwa. Przyjaźń do drugiego człowieka. Mam wrażenie, że to już dawno nie istnieje.

Jesteśmy coraz to bardziej zamknięcie na ludzkie cierpienie. Każdy z nas wychowywany jest na wilka, który słabszego ma zniszczyć, by samemu dostać się do celu, by godziwie przetrwać.

Godność? Ona chyba przestaje istnieć.

Czym jest pieniądz?  Tak to właśnie jest największe dobro człowieka. Bez niego, czasem nawet ciężko jest przeżyć kolejny dzień.

Materializm? Nie to jest tylko okrutna prawda. Bez pieniędzy nie potrafimy istnieć.

Czy byłbyś w stanie mając xxx zł odstąpić kilka złotych temu który prosi o szansę na  życie? 


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.