Archiwa tagu: problem

ośmielam sie mówić Przyjacielu

Szymek, o Nim będzie ten post. Mówię do Niego Przyjacielu, dużo rozmawiamy, staramy się sobie wzajemnie pomagać w każdej sytuacji. Kiedyś przeczytałem piękny cytat mówiący o tym, że prawdziwy przyjaciel potrafi słuchać nas godzinami, nie okazując przy tym znużenia. Szymek zawsze słucha tego co chcę Mu powiedzieć, nigdy nie powiedział bym przerwał, skończył czy coś w tym stylu. Wiem, że ciężko jest Mu mówić o sobie – tzn. często widzę, że coś Go trapi a nie potrafię Mu pomóc, nie umiem zachęcić Go byśmy zaczęli o tym rozmawiać. Zwykle mówi, że mi się wydaje, ale ja czuję, że coś jest na rzeczy, może to błahostka, ale czuję.  Dziś, a właściwie wczoraj gdy wracaliśmy z dyskoteki poprosił mnie bym go zostawił w miejscowości dziewczyny z którą się spotyka, było nad ranem powiedziałem, że mi się to nie podoba, i nie dlatego, że nie chcę by On się z Nią spotkał tylko dlatego, że martwiłem się, że będzie wracał pieszo do domu tyle kilometrów, w dodatku tego wieczoru trochę wypił. Zgodził się bym Go odwiózł do domu. Wtedy gdy staliśmy pod domem zaczęliśmy rozmawiać. Szymek się otworzył, mówił wiele rzeczy o których nie będę tu pisał. Wtedy poczułem się JEGO Przyjacielem. To było piękne uczucie. Słuchałem Go, jego zmartwień i problemów z jakimi się boryka. Gdy potrafiłem, starałem się Mu coś doradzić, pocieszyć, wesprzeć.  Tej rozmowy nie zapomnę na długo i uczucia jakie we mnie tkwiło, radości z tego, że tak mogliśmy porozmawiać. Jego twarz była zupełnie inna niż dotychczas. Była wyjątkowa. W oczach kręciły się łzy. Widziałem jak Jego oczy delikatnie pokrywały łzy, mimo to nie płakał. Ale one się kręciły. Ta rozmowa wiele mi uświadomiła. Jestem teraz dumny, że mogłem Go wysłuchać.


w poszukiwaniu

W poszukiwaniu odpowiedzi zwracam się ku Bogu.

Przypadkiem i to poważnie mówię natrafiłem na takie słowa z bloga nafshi.wordpress.com:

Obowiązek bez miłości czyni nas przykrymi.
Odpowiedzialność bez miłości- bezwzględnymi.
Sprawiedliwość bez miłości – bezdusznymi.
Prawda bez miłości – nazbyt krytycznymi.
Wychowanie bez miłości – sprzecznymi.
Mądrość bez miłości – rozdartymi.
Porządek bez miłości – małostkowymi.
Władza bez miłości – pysznymi.
Posiadanie bez miłości – skąpymi.
Wiara bez miłości – fanatycznymi. 

Zastanawiam się czy podejmując próbę uwolnienia się od miłości, uczuć do Szymka, skłonności ku mężczyznom nie spróbować zwrócić się do Boga, poszukać u NIEGO odpowiedzi, zrozumienia, wytłumaczenia, a może prosić o łaskę, pomoc w mojej sprawie.

Szymek powiedział mi, że razem to przejdziemy – było jak z bajki w tamtej chwili. Ciągle mi pomaga widzę jak bardzo pragnie bym potrafił dostrzec to co mogą dać nam mężczyznom kobiety i to co my możemy dać kobietom. Czytaj dalej


masturbacja

… pojęć jest wiele od tych typowo oficjalnych do przeróżnych tych potocznych. Ale wszędzie chodzi o to samo – onanizm.

Zadowolenie, sprawienie sobie przyjemności, czasem może i radości, a nawet rozładowanie stresu.

Onanizm jest jak nałóg, z którym trzeba walczyć. Bo przecież ciało nie może być panem naszego umysłu. Nie powinno rozkazywać nami, lecz rozum powinien wpływać na ciało. Niby to takie proste, a nawet oczywiste. Jednak tak nie jest.. Sprawy mają się gorzej.

Ja odkąd tylko pamiętam zawsze próbowałem powiedzieć sobie stop, przecież nie musisz się masturbować. Bez tego da się żyć.
Kiedyś wydawało mi się to normalne, nie przeszkadzało mi to, że mam chęć, chcę sobie zwalić przysłowiowego konia, i waliłem.
Z czasem gdzieś w środku coś mi mówiło, bym przestał. Chociaż próbował. I tak też zacząłem próbować początkowo były to okresy stosunkowo krótkie – ale dawały satysfakcje i to się liczyło.
Potem znów przestałem o tym myśleć i gdy była ochota to się masturbowało. Ale kiedyś znów nastał taki czas i takich przypadków było kilka -naście jak nie -dziesiąt. Pewnego razu to przyszło tak nagle pojechałem na kolonie czasy gimnazjum i choć widok chłopaków w szatni robił na mnie wrażenie to nie zwaliłem sobie, jakoś mnie to nawet dziwiło że już tyle dni i nic hehe nawet dobrze się z tym czułem. Kolonia trwała z 3 tygodnie bodajże więc długo;) Ostatniego dnia pękłem, a właściwie to stało się tak spontanicznie, przyszła myśl i bez zastanawiania się czy dawno już nic nie robiłem zwaliłem sobie. Nawet nie miałem do siebie za to pretensji..
Po tym jakoś znów wróciły chęci i są do tej pory.. staram się nad tym panować, lecz to jest nałóg i ciężko, ale zadowala mnie każdy nawet najmniejszy okres abstynencji.

Czytałem w internecie już przeróżna artykuły o onanizmie zarówno te pozytywne jak i negatywne – za każdym razem skłaniały do refleksji nad tym czy warto, czy też nie.

Obecnie staram się nie przesadzać i hamować czasem żądze.

Jednego trochę nie rozumiem dlaczego ludzie masturbują się mam tu na myśli facetów/mężczyzn/chłopaków/ nastolatków zwał jak zwał – masturbują się każdego dnia, przecież w takim przypadku to staje się na prawdę nie bezpieczne.

Poznałem nawet jednego chłopaka, który przynajmniej raz dziennie wali sobie gruszkę.. nie potrafi tego wytłumaczyć, może nie chce.. W jego przypadku, jest to już problemem i to dużym On po prostu ma problemy nawet ze wzwodem. Co w wieku 20/21 lat jest moim zdaniem nie normalne.

Co sądzicie Wy o masturbacji, macie z tym problem?


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.