Archiwa tagu: samochód

załamka

Ponoć w ostatnim czasie się zmieniłem i to bardzo. Musi coś w tym być bo sam w niektórych momentach to zauważam.

Dużo spraw na głowie, to zmiana mieszkania, a właściwie poszukiwania stancji.., ograniczone możliwości nauki, stres, nerwy, zawalone kolokwia, de-organizacja tygodnia, odkąd pracuję weekendowo, tydzień dla mnie kończy się zawsze w czwartek - jeśli czegoś nie ogarnę do czwartku to w piątek do niedzieli tego nie zrobię, bo nie potrafię, brak sił, brak czasu,  problemy z samochodem. I mój największy problem PAMIĘĆ a właściwie jej brak;( Mam takie zaniki pamięci, że głowa mała, to już przestaje być w jakikolwiek sposób śmieszne, małostkowe. Brak mi pomysłu na pokonanie tej słabości. Muszę coś uczynić by zacząć pamiętać. Bardzo mi głupio, gdy ktoś do mnie się zwraca, o coś prosi, a ja odwracam głowę na chwilę i już nie pamiętam co ta osoba do mnie mówiła. Boję się w pracy, że zapomnę zrobić to o co mnie ktoś prosi. Jeśli ktoś ma pomysł na poprawę pamięci chętnie przeczytam o tym pomyśle w komentarzach.

Nie piszę tu bo i zdarza mi się zapomnieć, że chciałem o czymś napisać. Temat jest i za chwilę umyka – złoszcze się sam na siebie, ale to i tak nic nie pomaga, ani nie zmienia.

Czasami czuję się załamany, bezradny, nie wiem jak dalej postępować, co zrobić, jak poprawić ten beznadziejny stan.

Masz jakąś radę, wskazówkę pisz! Za wszelką pomoc wielkie dzięki! 


a miało być…

Chciałoby się powiedzieć, a miało być… “tak pięknie” ale było beznadziejnie. Powrót do domu okazał się dla mnie nie takim powrotem jak sobie bym tego chciał. Wracając dostałem mandat, 6 pkt. Nie dość, że kurwa z kasą krucho ciągle nad czymś trzeba się głowić, to z tego to z tamtego zrezygnować to jeszcze ten nieszczęsny mandat i to żeby było za coś konkretnego! Jechałem sobie normalnie max 90.W pewnym momencie dojechałem do kremowej Skody Oktawii która się ślimaczyła z 60-70 km/h więc przeczekałem wszystkie podwójne ciągłe i w momencie w którym wiedziałem, że mogę wyprzedzić bo przerywana, droga czysta przymierzyłem się i wyprzedzałem, niestety wyprzedzając drugi samochód jadący blisko przed Oktawią za zakrętu widać było wyskakujące auto, a że już rozpocząłem wyprzedzanie kolejnego no dodałem gazu i wziąłem te autko, samochód z naprzeciwka zbliżył się do swojej prawej krawędzi nawet jej nie przekroczył  gdy był na równi ze mną, a ja wskakiwałem na właściwy pas, lecz to i tak było stworzenie zagrożenia dla ruchu i takim o to sposobem zajebali mi 200 zł, które udało mi się na tym szczeblu pozostawić, typ wyskoczył z 500 zł myślałem że go wyśmieję, no gdzie 500 stów gdy nie było właściwie nic takiego co było na tyle karygodne… Ale że tak powiem chuj mu w nos, niech się os*** tą kasą jakoś sobie dam radę, ten tydzień będę ostro zapierdalać by jakoś ten miesiąc przetrwać.. No to tyle z przedświątecznych nowości..

W święta spotkałem się z Szymkiem, lecz czułem się jak głupek przy Nim, tak nie swojo, inaczej... pierwszy raz miałem wrażenie, że znalazłem się w innym świecie, zupełnie nie pasującym do mnie… było to tak nie przyjemne, momentami smutne, że właściwie gdyby nie pozostałe osoby to nie miałbym z kim pogadać… Trochę się na Nim zawiodłem, nie myślałem, że będzie taki obojętny, chwilami chyba nawet złośliwy… choć wiem, że często mówi coś co może być złośliwego ale żartami i nie mówi tego na poważnie, ale jakoś nie potrafiłem się śmiać, ten mandat zwalił cały ten świąteczny czas. Takim sposobem święta uznaję za nieudane, porażkę.


pogoda na pecha

Minął weekend który zresztą przyniósł nam zmianę w pogodzie, opad, opad i jeszcze raz opad śniegu, zima zawitał już chyba na dobre. Dziś około 11.00 wyruszyłem odśnieżyć mojego wartburga hehe, pomyślałem odpalę machinę by się zagrzało w środku nim ruszę, wkładam kluczyk do stacyjki, przekręcam a tu nic, wycie, kręcę i nic. Wartburg padł? O nie, jak ja dojadę na uczelnie mam dziś dwa poważne zaliczenia myślałem. Podłączyłem aku pod prostownik i zadzwoniłem po kolegę z roku czy nie byłby w stanie zajechać po mnie – udało się więc teraz uni, koła nie poszły mi po mojej myśli, ale wyniki będą później więc się okaże co i jak.. Popołudniu Wartburg odpalił i to chyba happy end :D


śnieg!

Nastała nas zima, a z nią już widać pierwsze utrudnienia:d Czuję się tak sparaliżowany nią, że nie mogę opuścić swoich 4-ech ścian:-/

Sobotę wieczór miałem spędzić w klubie z Szymkiem i Andrzejem jednak się nie udało, siedzę tutaj..

Dziś jadąc autem o mało co nie wjechałbym w drugi samochód, moja wina bo powinienem jeszcze większą odległość zachować, no ale miałem szczęście dziura w poboczy wyhamowała moje auto uf.. Banan na mordzie był jak z Helu do Zakopanego:-) Choć gość przede mną też się nie zachował właściwie nie włączył kierunku, że zjeżdża a nawet zatrzymuje się na poboczu, ale tak bywa.

Nie chcę już zimy..::!!::.. 


złośliwość losu..

Dzień jak każdy inny, gdyby nie mała wpadka:D

Wyjeżdżając dziś z płatnego parkingu, gdzie chcąc wyjechać należy włożyć do “blietomatu” bilet wystawiłem rękę i próbowałem włożyć kartkę do środka, niestety było strasznie zimno:D nie wychylając się zbytnio liczyłem na to że mi się uda. Niestety bilet wyleciał mi z dłoni i wylądował z stertą innych. Za mną kolejka chcących opuścić parking, a ja szukam swojego bileciku, i tak sprawdzam jeden, drugi, … zebrałem już wszystkie, które leżały na ziemi, i zacząłem wyciągać kolejno bileciki z koszyczka który był tuż pod podajnikiem. Niestety żaden nie pasował, bramka nie chciała się otworzyć. Minęło z 5 minut aż przyszedł do mnie Pan z obsługi i spytał co się stało. Opowiedziałem mu, wyjął bilety z koszyczka i spojrzał mówiąc eh.. otworzył “biletomat” i za pomocą awaryjnego guziczka otworzył mi bramkę.

A ja mam nauczkę na przyszłość, by bardziej się wysilić;)


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.