Archiwa tagu: śnieg

zabawy z znimą

Dzień jak co dzień można by rzec, ale nie tym razem!!

Moja niedziela była echt cool (na prawdę super):D Wstałem sobie dość wcześnie hehe ja na niedzielę o 9 rano. Zjadłem umyłem się niby nic szczególnego, spoglądam w okno widzę sypiący śnieg, pełno śniegu, wszystko jest zaśnieżone mój samochód, moje podórko, dom, drogi, istna katastrofa śnieżna.

Wyszedłem na dwór by odśnieżyć auto z tego bialuśkiego puchu. Śnieg się lepił. W mojej głowie pojawił się pomysł zbuduję bałwana:D I tak się zaczęło zbudowałem dosyć dużego bałwana<hehe>

Gdzieś w południe widząc znajomych idących na “górki” postanowiłem mimo swojego wieku pójść z nimi, a co przecież ja też mogę poczuć się jak dziecko bawiące się w śniegu. Takiego sportu dawno nie uprawiałem, moje mięśnie, nogi wszystko mnie teraz boli, ale powiem jedno warto było. Trochę adrenaliny podczas zjazdów się przydało.

Po powrocie do domu obiad i jakoś tak wyszło, że miałem wtedy napisać ale poszedłem jeszcze raz na górki pozjeżdżać:D Tym razem krócej, ale za to zjazdy były równie udane jak wcześniej:D

Choć nie przepadam za zimą, tym razem postanowiłem skorzystać z tego, że jest i co oferuje:)

Teraz może już sobie iść:))


pogoda na pecha

Minął weekend który zresztą przyniósł nam zmianę w pogodzie, opad, opad i jeszcze raz opad śniegu, zima zawitał już chyba na dobre. Dziś około 11.00 wyruszyłem odśnieżyć mojego wartburga hehe, pomyślałem odpalę machinę by się zagrzało w środku nim ruszę, wkładam kluczyk do stacyjki, przekręcam a tu nic, wycie, kręcę i nic. Wartburg padł? O nie, jak ja dojadę na uczelnie mam dziś dwa poważne zaliczenia myślałem. Podłączyłem aku pod prostownik i zadzwoniłem po kolegę z roku czy nie byłby w stanie zajechać po mnie – udało się więc teraz uni, koła nie poszły mi po mojej myśli, ale wyniki będą później więc się okaże co i jak.. Popołudniu Wartburg odpalił i to chyba happy end :D


śnieg!

Nastała nas zima, a z nią już widać pierwsze utrudnienia:d Czuję się tak sparaliżowany nią, że nie mogę opuścić swoich 4-ech ścian:-/

Sobotę wieczór miałem spędzić w klubie z Szymkiem i Andrzejem jednak się nie udało, siedzę tutaj..

Dziś jadąc autem o mało co nie wjechałbym w drugi samochód, moja wina bo powinienem jeszcze większą odległość zachować, no ale miałem szczęście dziura w poboczy wyhamowała moje auto uf.. Banan na mordzie był jak z Helu do Zakopanego:-) Choć gość przede mną też się nie zachował właściwie nie włączył kierunku, że zjeżdża a nawet zatrzymuje się na poboczu, ale tak bywa.

Nie chcę już zimy..::!!::.. 


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.