Archiwa tagu: szczęście

rozum

Powoli widzę postęp, zacząłem rozumieć Szymka, uświadomiłem sobie to, że ma kogoś, kto zaczyna być ważny dla Niego. Może ciężko powiedzieć mi, że jestem z tego zadowolony, ale nie życzę mu źle, zawsze chciałem by był szczęśliwy, jeśli On taki będzie to ja też muszę być szczęśliwy, cieszyć się Jego szczęściem. Wczoraj był u mnie tuż przed spotkaniem z Nią, nie wiele o tym rozmawialiśmy, ale nie byłem zły, czy nie czułem większej urazy. Powoli akceptuję to. Oby tak dalej.

Swoją drogą to chyba efekt tego, że obejrzałem dwa filmy: “Twój na zawsze” oraz “Pożyczony narzeczony” coś to dało, trochę się uspokoiłem, dziś co prawda wziąłem tabletki uspokajające ale sam nie wiem po co. Tak na wszelki wypadek;)

 


pojawiła się Ona

miłość dlaczego ona jest taka trudna?

Dziś Szymek powiedział mi, że kręci z jedną dziewczyną, pokazał mi jej zdjęcie, opowiadał trochę o Niej. Mimo, iż mnie to zabolało, nie ukrywam, to napisałem Mu “super!”, że się cieszę. Nie dawałem po sobie poznać, że jest mi smutno czy coś, ale ciągle mam to uczucie ciągle czuję coś jakby mnie w środku niszczyło. Ale próbuję sobie to uświadomić, przecież chcę ogromnie by był On szczęśliwy, nie mogę Mu powiedzieć, że jestem zazdrosny czy coś, nie chcę Go tym martwić. Postaram się to zaakceptować, pogodzić się. Ale boję się, że przez to mój kontakt z Nim strasznie się zmieni, nie będzie już długich rozmów, nie będzie tyle czasu na to by spędzić wspólnie czas, choćby się powygłupiać.

Póki co muszę się z tą wiadomością oswoić.


podsumowanie

Ten post zapewne będzie długi, ale rok który chcę podsumować jest długi w wydarzenia, przeżycia.

Początek roku nie należał do najłatwiejszych, musiałem przyznać się że zakochałem się w sowim Przyjacielu, przyznać się przed samym sobą do tego nie było aż tak trudno jak przyznać się z tym przed Szymonem, nie zapomnę tego długo, tych łez, tego bólu w sercu, uczucia, że zawiodłem naszą przyjaźń. Na szczęście Szymek nie odrzucił mnie, powiedział, że damy radę to przejść i ciągle mi pomaga, jest, wspiera, to istotny skarb. Mimo tego co usłyszał, nie okazał mi pogardy, najmniejszej przykrości. Zawsze chciałem być taki jak On, odkąd Go tylko poznałem. I nadal bym chciał choć wiem, że to nie możliwe. Brak prawdziwego ojca jest efektem tego, że z czasem On stał się dla mnie Ideałem godnym naśladowania. Czasem wygląda to źle, źle się z tym czuję, ale tak bardzo mi imponuje, że nie potrafię inaczej postąpić jak On, a już nie ma mowy o tym by Go krzywdzić. A może Go krzywdzę?

Czytaj dalej


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.