Archiwa tagu: zima

wierszem, czy tekstem

 Zima

Aż mróz już skwierczy pod nogami
i wszędzie zimno bucha,
drzewa szaleją koronami
panuje zawierucha.

Śnieg wokół sypie i sypie
gdzie nie spojrzę tam już biało
tu i tam na stypie, …pie, …pie
nawet mi echem zabrzmiało

Moje ciało, nie?

Pan się za mną ogląda
słyszał co się rozsypało
to ukradkiem spogląda
a mnie i tak tam zawiało.

głęboko ginie

————————

Napisałem coś co jest niczym, a zarazem czymś, bo ma coś czego nie mają słowa obok.


Mati

Wczoraj poznałem na kumpello, pewnego chłopaka. Radar nam pomógł:D

Nazywam Go Mati. Początkowo podchodziłem do tej całej znajomości bardzo ostrożnie, czasem wręcz sceptycznie. Niekiedy się bałem. Zaczęliśmy pisać, z czasem wszystko stało się coraz to bardziej klarowne, to że się skądś kojarzymy, coś o sobie wiemy. Ustawiliśmy się na sobotni wieczór, Mati miał przyjechać tu do mnie. W głębi duszy czekałem na to, ale się bałem, bo ciągle nie dowierzałem Mu, dużo o mnie wiedział, ja o Nim nie wiele, zaskakiwał mnie na każdym kroku.

Dziś już jest po spotkaniu, niedawno się widzieliśmy, rozmawialiśmy, co prawda był tłum innych osób też, ale najważniejsze to, to, że się spotkaliśmy, poznaliśmy się na prawdę, jak to mówię “w realu”, nie tylko online.

Jaki jest Mati, jest fajny, zabawny, ciepły i uśmiechnięty, często przypomina mi Szymka, zwłaszcza online, w realu to uśmiech i radość emitująca, tak jak u Szymka, spotkaliśmy się mimo mrozu ok. -15°C na przystanku, wypiliśmy piw kilka i rozstaliśmy się, ja przyszedłem do domu, Mati nocuje u koleżanki.

Chciałbym móc go przytulić, ale gdzieś wewnątrz coś mówi mi, że ja nie toleruję zbytnio czułości. Dlatego ciężko jest to wyrazić. Mam nadzieję, że znajomość ta, będzie na dłużej.

Dobranoc. Idę spać;)


zabawy z znimą

Dzień jak co dzień można by rzec, ale nie tym razem!!

Moja niedziela była echt cool (na prawdę super):D Wstałem sobie dość wcześnie hehe ja na niedzielę o 9 rano. Zjadłem umyłem się niby nic szczególnego, spoglądam w okno widzę sypiący śnieg, pełno śniegu, wszystko jest zaśnieżone mój samochód, moje podórko, dom, drogi, istna katastrofa śnieżna.

Wyszedłem na dwór by odśnieżyć auto z tego bialuśkiego puchu. Śnieg się lepił. W mojej głowie pojawił się pomysł zbuduję bałwana:D I tak się zaczęło zbudowałem dosyć dużego bałwana<hehe>

Gdzieś w południe widząc znajomych idących na “górki” postanowiłem mimo swojego wieku pójść z nimi, a co przecież ja też mogę poczuć się jak dziecko bawiące się w śniegu. Takiego sportu dawno nie uprawiałem, moje mięśnie, nogi wszystko mnie teraz boli, ale powiem jedno warto było. Trochę adrenaliny podczas zjazdów się przydało.

Po powrocie do domu obiad i jakoś tak wyszło, że miałem wtedy napisać ale poszedłem jeszcze raz na górki pozjeżdżać:D Tym razem krócej, ale za to zjazdy były równie udane jak wcześniej:D

Choć nie przepadam za zimą, tym razem postanowiłem skorzystać z tego, że jest i co oferuje:)

Teraz może już sobie iść:))


pogoda na pecha

Minął weekend który zresztą przyniósł nam zmianę w pogodzie, opad, opad i jeszcze raz opad śniegu, zima zawitał już chyba na dobre. Dziś około 11.00 wyruszyłem odśnieżyć mojego wartburga hehe, pomyślałem odpalę machinę by się zagrzało w środku nim ruszę, wkładam kluczyk do stacyjki, przekręcam a tu nic, wycie, kręcę i nic. Wartburg padł? O nie, jak ja dojadę na uczelnie mam dziś dwa poważne zaliczenia myślałem. Podłączyłem aku pod prostownik i zadzwoniłem po kolegę z roku czy nie byłby w stanie zajechać po mnie – udało się więc teraz uni, koła nie poszły mi po mojej myśli, ale wyniki będą później więc się okaże co i jak.. Popołudniu Wartburg odpalił i to chyba happy end :D


śnieg!

Nastała nas zima, a z nią już widać pierwsze utrudnienia:d Czuję się tak sparaliżowany nią, że nie mogę opuścić swoich 4-ech ścian:-/

Sobotę wieczór miałem spędzić w klubie z Szymkiem i Andrzejem jednak się nie udało, siedzę tutaj..

Dziś jadąc autem o mało co nie wjechałbym w drugi samochód, moja wina bo powinienem jeszcze większą odległość zachować, no ale miałem szczęście dziura w poboczy wyhamowała moje auto uf.. Banan na mordzie był jak z Helu do Zakopanego:-) Choć gość przede mną też się nie zachował właściwie nie włączył kierunku, że zjeżdża a nawet zatrzymuje się na poboczu, ale tak bywa.

Nie chcę już zimy..::!!::.. 


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.