Archiwa tagu: znajomość

Miasto “szukaj…

Miasto “szukaj aż do usranej śmierci” – takie o to hasło powinno nosić miasto w którym obecnie mieszkam, żyję. Gdzie nie spojrzysz, z kim nie nawiążesz znajomości, to zaraz coś się kończy, coś przerywa.

Wymagania są, ja pierdole, nie do opisania, ale to żeby jeszcze ci wszyscy byli tacy idealni. Dnem zajeżdża z każdej strony. Nie żebym był królewiczem na białym koniu, ale też nie jestem pasztetem spod śmietnika cuchnącym starym zgniłym ziemniakiem. Wiem co to higena, jak się ubrać by wyglądać jak człowiek.

Jedni mówią, że ładny, ciacho itp. itd. ale jak już poznam kogoś, kto nie musi być jednorożcem to okazuje się, że jednak, owy “…rożec” szukał jednorazowej przygody, jeśli mu nie dasz, bądź nie wiem, kurwa, co to nic z znajomości na dłużej. W odniesieniu napisałem to do ostatniego mojego spotkania z chłopakiem, do ideału mu trochę brakowało, męski żadna ciota, z humorem, zabawny i przede wszystkim wydawał się szczery, prawdziwy. Ale to wszystko to zamało by coś z tego wyszło, po 3,5 godzinach rozmów, o wszystkim o sobie, o ludziach, milczeniu, obczajaniu się nawzajem…, nawet wspólnemu zwaleniu, kontakt się urwał.. dwie wiadomości wysłane, na żadną zero odezwu, no i ja się kurwa pytam, po co to wszystko? Odpowiedź jedna mi się nasuwająca, no i kurwa po nic.


wysoki Mann

Dziś poznałem Ciebie,
aż w głowie mi wiruje.
Myśli się plączą
i tak nową sieć już knuje.

Mam dwa kruche końce (…)
poplątane myśli, niczym łamańce językowe.
Kto mi jasno, ale ładnie powie,
Kto mi duszę oświeci,
czego chcę z tej ogromnej sieci?

I mówię i słucham (…)
i mówisz i słuchasz (…)
i myślami wybucham!

Ty (…)
z metra osiemdziesiąt pięć cięty!
lekki jak paluszek!
delikatny jak maluszek!

Jesteś rodzynkiem w mym świecie,
z delikatnymi perełkami jak małe dziecię,
kolorowymi ustami jakby były tylko moje,
ładnym noskiem tylko dla nas dwoje.

Policzki twe to istna kolorów mieszanina,
barw tam nieziemska paleta,
tu czerwony, tam brązowy,
a w środku mój różowy.

Wszystko działa na mnie niczym mocna teina,
z rąk pięknego białego kelnera.
Ogarnia mnie silny dreszcz,
niczym groźba nieznanego oficera.

Twe gorące rysy są urocze,
podkreślają każdy uśmiech,
spędzając każdy chłód,
twarz zamieniając w słodki miód.

Chcę móc go czuć,
by rozkoszować się miodową słodkością,
zamykając oczy,
połykać twe gorące usta,
to tylko me gusta.


nowi ze środowiska

Nasze środowisko jest już tak bardzo duże, że często nawet gubimy się w nim. Mówi się, że już teraz to wszędzie można spotkać, jakiegoś geja, lesbijkę, itp. I to prawda, tyle czasu, żyłem obok niektórych znajomych nie wiedząc, albo nie będąc pewnym, iż te osoby obracają się w środowisku, jak widać się myliłem….

Dziś za sprawą poznanego niedawno w sieci, a dziś w realu Matiego, poznałem prawdziwe twarze niektórych znajomych, ludzi o których gdzieś słyszałem, ale nie koniecznie wiedziałem. Początkowo przebywanie z nimi było trochę wstydliwe, trochę nie widziałem jak reagować, z czasem trochę się rozluźniło, ale wciąż mnie dręczy pytanie – czy aby na pewno ja się z nimi identyfikuję? 

Odpowiedzi nie znam. Nie potrafię jednoznacznie sobie, na postawione wcześniej pytanie odpowiedzieć.

Mati Czytaj dalej


Mati

Wczoraj poznałem na kumpello, pewnego chłopaka. Radar nam pomógł:D

Nazywam Go Mati. Początkowo podchodziłem do tej całej znajomości bardzo ostrożnie, czasem wręcz sceptycznie. Niekiedy się bałem. Zaczęliśmy pisać, z czasem wszystko stało się coraz to bardziej klarowne, to że się skądś kojarzymy, coś o sobie wiemy. Ustawiliśmy się na sobotni wieczór, Mati miał przyjechać tu do mnie. W głębi duszy czekałem na to, ale się bałem, bo ciągle nie dowierzałem Mu, dużo o mnie wiedział, ja o Nim nie wiele, zaskakiwał mnie na każdym kroku.

Dziś już jest po spotkaniu, niedawno się widzieliśmy, rozmawialiśmy, co prawda był tłum innych osób też, ale najważniejsze to, to, że się spotkaliśmy, poznaliśmy się na prawdę, jak to mówię “w realu”, nie tylko online.

Jaki jest Mati, jest fajny, zabawny, ciepły i uśmiechnięty, często przypomina mi Szymka, zwłaszcza online, w realu to uśmiech i radość emitująca, tak jak u Szymka, spotkaliśmy się mimo mrozu ok. -15°C na przystanku, wypiliśmy piw kilka i rozstaliśmy się, ja przyszedłem do domu, Mati nocuje u koleżanki.

Chciałbym móc go przytulić, ale gdzieś wewnątrz coś mówi mi, że ja nie toleruję zbytnio czułości. Dlatego ciężko jest to wyrazić. Mam nadzieję, że znajomość ta, będzie na dłużej.

Dobranoc. Idę spać;)


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.